Niezla mialam radoche, sama chcialam dorwac ten badylek drewniany i pobeltac nim w wiadrze...
Daniele malo do wiadra nie wlazl ehhehe:)
Wiem ,wiem nie powinnam go ze soba zabierac ,ale jak podjechalam do tesciowej zeby go tam podrzucic ,nikogo nie bylo..
Fabio przyjechal po jakims czasie gdy juz malarz pomalowal raz m tak na probe korytarz eby zobaczyc jak to wyjdzie i ja stwierdzilam ze troszke za bardzo wybielony ten kolor bzu...
czyli taki:


PO wlosku tosie nazywa kolor glicine.. nie umiem za bardzo tego przetlumaczyc ale to cos pomiedzy fioletem i granatowym...taki wlasnie kolor bzu.. najlepiej to chyba oddaje 1wsza fotka..Fajnie bedzie:) Taki niespotykany kolor, nie jakies tam brzoskwinia albo zielonkawy czy lososiowy..ktorym juz prawie wymiotuje w domu mojej mamy...
i tez nie zwykly fiolet...tylko taki wlasnie bzowy:)
malarz mi taki pomysl dal i Fabiowi tez sie spodobalo wiec niech bedzie..O wszystkim ja decydowalam niech chociaz Fabioski ma satysfakcje z korytarza:) ehehehhe
troszke tylko za bialo wyszlo.. chociaz zaraz po pracy skocze tam zobaczc jak to wyglada na sucho , w swietle dziennym... no i trzeba wziac pod uwage ze bedzie 3 razy malowane..wiec kolor wyjdzie mocniejszy..
:)
aha no i sciany i sufit na takisam kolor.. do tego halogenki kwadratowe:) bedzie piknie:)
potem mieszalismy kolor do sypialni.. problem byl bo nie ma jeszcze tapety (dopiero jedzie)wiec nie wiadomo bardzo bylo do czego dopasowac ten kolor,
wiadomo ze tapeta w kwiaty polyskujace zlotem na brazowym tle..potem te kwiaty sa obrysowane takim... bezem, karmelowym.. nie wiem bardzo jaki to kolor..
ale wlasnie taki powien byc kolor na reszcie scian i suficie..
najpierw sie usmialam bo sie malarzowi wylala cala buteleczka brazowego pigmentu do wiadra z biala farba ahahha. nie mogl tak tego wymieszac bo by wyszla czekolada extra dark ehheeh
przecieta butelka wiec wybral ten pigment...
i reszte wymieszal..
piekne bylo kakao.. chcialo sie pic:) ale jednak zbyt ciemne.. i zbyt duzo czerwonego tam bylo..takze dodawalismy troche zoltego siena, troche pomaranczowego, duzo bialego... i zrobilo sie capuccino . ale bylo zbyt szarawe, a ja chce taki cieply karmel raczej.. takie toffi..
wiec jeszcze troche bialego i pomaranczowego.. no i jakis tam efekt otrzymalismy...pomazialismy po scianie ze stwierdzeniem -jutro sie zobaczy.
dzisiaj Fabio gadal z malarzem i ten mu powiedzial ze za ciemny jest ten kolor, ze po 3cim malowaniu bedzie zdecydowanie za ciemno..
bedziemy rozjasniac..
chcialam dodac jakas fotke koloru ktorego szukam ale nie znajduje nic odpowiedniego
cholera...
Nessun commento:
Posta un commento